Czy dziecko mogło zmyślać?

70 lat temu Matka Boża i Pan Jezus pokazali się na Siekierkach 12-letniej Władzi. Ale dopiero teraz kuria warszawska chce zbadać prawdziwość tych objawień.

Reklama

Był wieczór 3 maja 1943 r. Władzia była jednym z trojga dzieci Jana i Józefy Fronczaków. Środek wojny, ojciec wykonywał różne dorywcze prace, mama zarabiała na dom, sprowadzając z daleka żywność. Tego dnia też wracała późno. Władzia siedziała w oknie, modląc się za 9-letniego Żyda, uciekiniera z getta, któremu dokuczały okoliczne dzieci. Kończąc, spojrzała na ogród.

Niepokalana wśród kwiatów wiśni

Przetarła oczy ze zdumienia, bo zobaczyła postać. Wyraźnie w konarach kwitnącej wiśni stała Matka Najświętsza, w długiej białej sukni, nakryta welonem, z niebieską szarfą, ze złocistym różańcem i złożonymi rękami. Była boso, a nad jej głową błyszczały gwiazdy. Piękna postać miała 15–16 lat, ale nie odezwała się. Mała Władzia czekała na Matkę Bożą od rana także 4 maja. Spać, jak wspomina, poszła smutna, choć od rana ubrała się w odświętne ubranie, a we włosy wplotła sobie kolorowe wstążki. Po raz drugi Maryja ukazała się 5 maja, około godziny 22, gdy Władzia uklękła przy łóżku, mówiąc pacierz i litanię do Matki Bożej Loretańskiej, której właśnie się nauczyła. Lękała się podejść do okna, noc była ciemna, bez księżyca. Odwagi dodała myśl, że przecież widziała Matkę Bożą, więc z różańcem zbliżyła się do okna. Wtem uderzyła ją jasność, a w niej – unosząca się cudnej piękności dziewczyna.

Kuszenie czy zapowiedź łask?

Tym razem Władzia zauważyła piękne niebieskie oczy, usta czerwone jak róże i uśmiech. Wyciągnęła ręce, by być jak najbliżej. – Zapomniałam, że jestem w mieszkaniu. Zniknęły okno i podłoga, na której klęczałam. Wchłaniałam Jej piękno, klęcząc bez ruchu. Po około 15 minutach odeszła, a ja znów zobaczyłam okno i ściany. I siostrę, która stała obok, lękając się, czy coś mi się stało – wspomina. Rozpłakała się ze szczęścia. Ale mama zabroniła jej rozpowiadać o zdarzeniu. O wszystkim wiedział ojciec. Do tajemnicy dopuszczona została też lokatorka z parteru domu, który wynajmowali na Siekierkach, pani Kolańska. 7 maja Matka Najświętsza przyszła do Władzi w nocy. Władzia zaczęła się modlić, prosząc Ją – podobnie jak poprzednio – za cały świat. Tym razem jednak z lewej strony Matki Bożej ukazał się jakiś staruszek z białymi włosami i długą szarą brodą. „Pokazywał mi jakieś złociste zabawki, żeby mnie oderwać od Matki Najświętszej” – zapisała Władzia w dzienniczku, który zaczęła prowadzić w czasie późniejszych objawień za radą księdza Feliksa Szmita. Najpierw kojarzyła postać starca z kuszącym demonem, z czasem jego rysy coraz bardziej przypominały jej św. Maksymiliana Kolbego, a świecidełka dziewczynka zaczęła traktować jako zapowiedź łask, które można otrzymać od Matki Bożej. Zaniepokojona matka zaprowadziła dziecko do lekarzy. Za trzecim razem psychiatra prof. Balley ze Szpitala Dzieciątka Jezus wraz z konsylium lekarskim orzekli, że Władzia jest całkowicie zdrowa psychicznie. Ale mama przez wiele lat wątpiła w objawienia. Byli też ludzie, którzy przyjeżdżali na Siekierki i próbowali nakłonić dziewczynę do przyznania się, że wszystko sobie zmyśliła. Nie robiło to na niej wrażenia.

Postawcie tu kapliczkę

W czasie kolejnych objawień – w maju 1943 r. było ich jeszcze trzynaście – Maryja stopniowo oswajała dziecko ze swoją obecnością, pozwalając poznać swój głos, wyrażając pragnienie rozwoju kultu na Siekierkach, budowy świątyni, a nawet zapowiadając zakończenie wojny, a wcześniej pożogę Powstania Warszawskiego. W trakcie kolejnych wizji Władzia obok Matki Bożej zobaczyła tablicę z cyfrą X, nieduży kościół z wieżą koloru szarego, siedem brązowych ptaków, klasztor, konfesjonał, obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy i zakonnice. 26 maja Maryja po raz pierwszy przemówiła do Władzi. Mówiła, by zapaliła lampkę, która zgasła na ołtarzyku w domu, i by przyniosła Różaniec. Od tej pory, zasłuchana w modlitwę dziecka, zaczynała używać krótkich wezwań. Jej głos przenikał serce i duszę. Czasem Maryja używała jaśniejącej wstęgi, na której złote litery układały się w treść orędzia. Za pierwszym razem Maryja uczyła Władzię modlitwy różańcowej, następnego dnia mówiła: „Śpiewajcie i módlcie się do Mnie tu. Teraz postawcie krzyż albo kapliczkę”. To orędzie powtarzała później często, podobnie jak wezwanie do nawrócenia i zawierzenia Bogu. 19 lipca 1943 r. Władzia zapisała podyktowaną przez Niepokalaną litanię. Trzy dni później – Koronkę do Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej.

Jak mrówka...

Na pniu wiśni Władzia powiesiła najpierw obrazek z Matką Bożą i św. Bernadettą, kupiony na odpuście na Czerniakowie. Sąsiad Władzi Bazyli Halczyj był jednak bardzo zdziwiony, gdy 12 sierpnia 1943 r. dziewczynka przyszła do niego po kapliczkę, bo tak życzyła sobie tego Matka Boża. Przecież nikt nie wiedział, że kupił ją na Nowym Świecie i że właśnie kończył ją przyozdabiać. Ta sama kapliczka wisi zresztą przy miejscu objawień po dziś dzień. W pobliżu wzniesiono kaplicę, wielokrotnie rozbudowywaną, w której za ołtarzem, wraz wotami i pierwszym obrazkiem, przechowywana jest gałąź wiśni, gdzie objawiła się Matka Boża. Ale nie tylko Ona. 28 czerwca 1943 r. tuż obok Maryi pokazał się Pan Jezus, ubrany w białą suknię i biały płaszcz. Włosy spadały Mu na ramiona, szata odsłaniała serce przebite włócznią. Pan Jezus rozpościerał ręce, jakby przygarniając do siebie. Za Nim był czarny krzyż, przytrzymywany przez dwóch aniołów, a w nim trzy gwoździe. Władzia chciała się modlić i śpiewać, ale jakby nie umiała. Mówiła więc prosto, jak do ojca. „Czułam się bardzo mała – jak maleńka mrówka – wobec tak wielkiego Majestatu, ale się nie bałam” – pisała później.

Płaszcz chronił przed karabinami

Następnego dnia Matka Boża objawiła się znowu obok Pana Jezusa, tym razem z siedmioma aniołami. Kazała dziewczynie iść do „księdza szkolnego, aby kazał postawić kapliczkę”. Ten jednak odmówił. Ks. Feliks Szmit, jak zapamiętała Władzia, „ośmieszał widzenia”, a dzieciom zabronił w ogóle jej towarzyszyć. I bał się, że postawienie kaplicy naraziłoby na aresztowania przez Niemców. Ale mimo że w pobliżu były posterunek i fort, z którego często korzystali Niemcy, ani razu nikt z gęstniejącego tłumu modlących się w miejscu objawień nie został zatrzymany. Jakby Maryja chroniła swym płaszczem dzieci przed przechodzącymi gościńcem siekierkowskim żołnierzami. „Dziateczki kochane, dążcie do Mnie i Syna Mojego, a okryję was swoim płaszczem i nic wam się złego nie stanie” – mówiła 13 października 1943 r. Cztery dni wcześniej przekazała: „Przyjdą ciężkie czasy, ale kto będzie miał iskrę wiary, nadziei i miłości, ten nie zginie”. Przychodzący na modlitwę ludzie prosili wielokrotnie Władzię, by zapytała Maryję, kiedy skończy się wojna. 29 maja 1943 r. dziewczynka obok Matki Najświętszej ujrzała cyfry: 1945. Bała się jednak o tym powiedzieć, bo wszyscy spodziewali się, że koniec wojny przyjdzie szybko. Innym razem Maryja na to samo pytanie odpowiedziała: „Jak się lud nawróci”. Nieraz orędzie Maryi może przerażać: zapowiada straszne kary. „Nie mogę powstrzymać gniewu Syna Mojego, bo się lud nie nawraca” – mówiła Władzi 31 lipca, na rok przed wybuchem Powstania Warszawskiego.

Dystans Kościoła

Matka Boża chciała przygotować mieszkańców Siekierek na najgorsze. W pierwszy piątek sierpnia 1944 r. Chrystus udzielił zgromadzonym komunii duchowej. 23 sierpnia Niemcy wywieźli wszystkich mężczyzn. Kobiety z dziećmi zdążyły uciec w nocy, ale żołnierze podpalili całe Siekierki, dom po domu. Wiśnia wraz z kapliczką przetrwały. A wraz z nimi kult, który powrócił wraz z tymi, którzy ocaleli. Wracając na ojcowiznę, brali cegły ze zburzonych domów, układając pod stojącą niewzruszenie kapliczką, postawioną jesienią 1943 r. w ogrodzie Kunegundy Janowskiej. Budowę kaplicy zakończono w trzecią rocznicę pierwszego objawienia. Pomimo dystansu kapłanów, którzy odmówili jej poświęcenia, czciciele Matki Bożej dalej modlili się w tym miejscu. Do kaplicy przeniesiono z gabloty obraz Najświętszego Serca Jezusa i figurkę Matki Bożej, dar Florentyny Kołtun za uzdrowienie męża. Maryja, zjawiając się Władzi, mówiła: „Słuchaj mnie, słuchaj Kościoła Świętego. Bo kto słucha Kościoła Świętego, ten słucha Mnie i Syna Mojego”. Po tym oburzenie wiernych na dystans kapłanów do siekierkowskiego kultu malało. Kaplicę poświęcono dopiero 8 maja 1949 r., chociaż na pierwszego księdza, na stałe oddelegowanego do pracy duszpasterskiej na Siekierkach, musieli czekać 30 lat.

Ona was teraz słucha

Gorliwym duszpasterzem, zapowiedzianym przez Maryję, okazał się o. Edward Szajor, pijar. To on w pobliżu wiśni wybudował dom zakonny, w którym dziś mieszczą się m.in. pijarska szkoła podstawowa i gimnazjum, oraz okazały kościół z wieżą. Na rok przed jego śmiercią, która przyszła 8 października 1998 r., kard. Józef Glemp podniósł świątynię do godności sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży. Na ten tytuł wskazywała Maryja, mówiąc 2 września 1943 r., by tego dnia obchodzić święto Matki Boskiej Młodzieży: „Syn mój umarł w młodości. Więc matki, którym synowie poginęli, módlcie się i proście dziś, bo dziś jest wasze święto”. Ostatnie objawienie miało miejsce 15 września 1949 r. Pan Jezus powiedział wówczas Władysławie: „Przyszedłem przypomnieć wam, że jestem z wami. Odchodzę, a wy zanoście prośby do Matki Mojej, bo Ona was teraz słucha”. Władysławie Matka Boża mówiła, by wstąpiła do zakonu św. Ludwika. – Nie ma takiego – usłyszała od księdza. – Ale św. Ludwik jest patronem III zakonu św. Franciszka – dodał. Wstąpiła więc do świeckiego zakonu, ale i założyła rodzinę, przyjmując nazwisko męża, Adolfa Papisa. Do dziś wiele energii poświęca popularyzowaniu orędzia Jezusa i Maryi, które otrzymała na Siekierkach. Kilka razy w miesiącu, mimo 83 lat, przyjeżdża z Sadyby, gdzie mieszka. Modli się i opowiada o Maryi i Jezusie, którzy 70 lat temu pozostawili przesłanie aktualne do dziś: „Módlcie się, a otrzymacie łaski”.

Czekamy na werdykt

Ks. Tadeusz Suślik SchP – Dotychczas Kościół nie wypowiedział się na temat objawień na Siekierkach. Ale zmobilizowani przez list pasterski KEP z kwietnia 2012 r., w którym przypomina się, że każde objawienie prywatne, aby mogło być użyteczne dla innych, musi być uznane przez magisterium, poprosiliśmy kard. Kazimierza Nycza o zbadanie prawdziwości siekierkowskich objawień i wydanie kanonicznej decyzji. Oczekując na werdykt specjalnej komisji, teraz trzeba nam się modlić i pościć, by w tej sprawie wypełniła się wola Boża. Zapraszam czytelników GN na uroczystość odpustową i rocznicową do naszego sanktuarium 3 maja. Kaznodzieją będzie o. Jan Pach, paulin z Jasnej Góry. Msze św. o godz. 8, 9.30, 11, 13, 15 i 18. Głównym celebransem o godz. 11 będzie bp Marek Solarczyk z diecezji warszawsko-praskiej.

Za tydzień wywiad z Władysławą Papis, której objawili się Matka Boża i Pan Jezus.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9