Dar łez

Czyli o odkrywaniu dawno odkrytej Ameryki.

Reklama

Z pewnym zdumieniem, ale i zażenowaniem, czytałem reakcje na wtorkową homilię papieża Franciszka, wygłoszoną w Domu świętej Marty. Przy okazji tych lektur pozwoliłem sobie na nieco złośliwą uwagę o odkrywaniu przez komentatorów Ameryki, bo dar łez to jeden z filarów duchowości Wschodu i Zachodu. Na co znany z naszego portalu publicysta odpowiedział: „może dlatego, że dla niektórych duchowość jest jak odkrywanie Ameryki”.

Żeby Ameryki nie odkrywać sięgnijmy do źródeł. Święty Izaak z Niniwy w VII wieku pisał: „Czym jest czystość serca? Mówiąc najprościej, jest to miłość do całego świata. A czym jest kochające serce? To serce, które płonie miłością do całego stworzenia, ludzi, ptaków, zwierząt, nawet demonów. Gdy człowiek o nich myśli, albo im się przygląda, oczy jego napełniają się łzami głębokiej i wielkiej litości, która ściska mu serce i nie pozwala mu ścierpieć najmniejszej nawet niesprawiedliwości, czy to gdy o niej słucha, czy to gdy ja ogląda. Dlatego modlitwa łez rozciąga się na każde nieme stworzenie i na nieprzyjaciół prawdy. W sercu człowieka rodzi się ogromne i bezgraniczne uczucie, przez co staje się on podobny Bogu.”

Dopełnieniem świętego Izaaka niech będzie jeden z apoftegmatów Ojców Pustyni. „Zapytał pewien brat starca: Dlaczego, chociaż dusza moja bardzo pragnie łez, jak to słyszę o ojcach mających dar łez, to łzy nie przychodzą, i trapię się w duchu? Starzec odrzekł: Synowie Izraela po czterdziestu latach wkroczyli do ziemi obiecanej. Dar łez jest zatem jak ziemia obiecana. Jeśli do niej dojdziesz, nie będziesz obawiał się już wojny. Bóg zatem chce tak doświadczyć duszę, by zawsze chciała wejść do tej ziemi.”

Jean-Yves Leloup, komentując ojców, pisał: „Łzy są darem Boga dla oczyszczenia serca; są ożywczym źródłem pokory (…) Prawdziwe są takie łzy, które płyną poza wszelką świadomością, kiedy łagodność i majestat Boga przenikają nas zewsząd.”

Pozwoliłem sobie na te cytaty z dwóch powodów. Byśmy umieścili nauczanie papieża Franciszka w kontekście dwudziestu wieków duchowej tradycji Kościoła. I zobaczyli, że ta tradycja, wbrew temu, co się nam w niektórych kręgach zarzuca, jest czymś więcej aniżeli „klepaniem pacierza”. Że niesie ona w sobie głębokie pokłady mistyki, bez której oficjalny kult Kościoła staje się bezdusznym rytualizmem.


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • ata
    04.04.2013 12:48
    Piekny dar;)..dał mi go PAn doświadczyć nie raz..choć rzadko gdy o to prosiłam ;)..ale warto po niego sięgać ,i sie nie bac ;)...ani to histeria,ani rozstrojenie nerwowe...a niesamowity odpoczynek,ulga i radość..ukojenie serca...nie wszystko da sie wypowiedzieć w spowiedzi.nie wszystko da sie nazwać ...to jakby dodatkowe oczyszczenie serca,skrucha,pokora i małość ..i ON łagodny,bliski.mocny;)
  • jola
    07.04.2013 14:34
    Piękny dar!
    Tylko dlaczego tak boli!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6