O. Zięba: "Kościół wyszedł z trydenckiego gorsetu"

Raczej„ciągłość i zmiana” niż alternatywa jednego z tych aspektów oddaje istotę wydarzenia, jakim był Sobór Watykański II. To jeden z wniosków debaty z udziałem historyków i teologów, jaka odbyła się 13 listopada w ramach międzynarodowej konferencji naukowej pt. „Vaticanum II po 50 latach”. Zorganizowano ją na UKSW w Warszawie.

Reklama

Wybitny znawca ekumenicznych soborów Kościoła katolickiego prof. Norman Tanner SJ zwraca uwagę na ilościową różnicę pomiędzy Soborem Watykańskim II a wcześniejszymi. – To był pierwszy sobór ogólnoświatowy – podkreśla historyk z Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. O ile w Soborze Watykańskim I brało udział 700 biskupów, to w Watykańskim II – 2,5 tysiąca, ze wszystkich kontynentów.

Zdaniem historyka, jeśli porównuje się Vaticanum II do osiemnastu soborów przedtrydenckich, wtedy widać więcej podobieństw między nimi niż różnic. Różnice są bardziej widoczne, gdy porównuje się Vaticanum II do Soboru Trydenckiego i Vaticanum I. Według prof. Tannera SJ są to argumenty zarazem za ciągłością i za zmianą, jakie przyniósł Sobór Watykański II. – Wiele z nich odwoływało się jednak do doświadczenia Kościoła pierwszych wieków chrześcijaństwa i opisanego w Nowym Testamencie – dodał.

Na aspekt ciągłości zwraca również uwagę o. dr Maciej Zięba OP z Instytutu Tertio Millennio, który przypomina, iż sama idea soboru jest starożytna. Z drugiej jednak strony podkreśla nowość Vaticanum II, która w jego ocenie polegała na uznaniu historyczności Kościoła, rozumianej jako podejmowanie „starego ale na nowych warunkach”. Jego zdaniem, właśnie to zmieniło relację Kościoła do świata.

Według dominikanina, na Soborze Watykańskim II Kościół postanowił wyjść z „oblężonej twierdzy” i – jak się wyraził – z „trydenckiego gorsetu”. Zaznaczył, że w ten sposób wszedł w nową przestrzeń pomiędzy niezmiennością a próbą zmiany, przestrzeń gdzie Kościół może wpaść w pułapkę dostosowania się do świata albo pułapkę sztywności - postawę obronną. Natomiast soborowe aggiornamento było zajęciem postawy pomiędzy obroną status quo a „umizgiwaniem się” do świata, czego się bardzo obawiano – podkreśla o. Zięba OP. Jego zdaniem, osiągnięciem Soboru było teologicznie ustosunkowanie się do tych dwóch rzeczywistości: obrony status quo „trydencko- średniowiecznego” i dopasowywania się do nowoczesności. - Aggiornamento jest formułą teologiczną i to jest jej siła – zaznaczył.

Natomiast fałszywe interpretacje oraz „manichejska polaryzacja stanowisk w podejściu do Soboru Watykańskiego II to zdaniem ks. dr. Roberta Skrzypczaka przyczyny posoborowego kryzysu w Kościele. – Mamy dzisiaj do czynienia z ogromną rzeszą ludzi niezadowolonych jeśli chodzi Vaticanum II. Według jednych z nich „Sobór zatrzymał się w połowie”, nie dokonał odpowiednich reform, zabrakło odwagi w ich przeprowadzaniu i potrzeba zwołać Vaticanum III, według innych, umownie nazywanych „tradycjonalistami” wręcz przeciwnie. Te dwie przeciwstawne interpretacje spotykają się jednak w kilku punktach. Ich zwolennicy są zgodni co do krytyki Soboru Watykańskiego II, obie te frakcje mówią o „zerwaniu ciągłości”, przy czym dla lefebrystów jest to zerwanie tragiczne a dla progresistów to jest nadzieja - mówił teolog z Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Powrót do recepcji Soboru to jedna z cech wiodących pontyfikatu Benedykta XVI ale my potrzebujemy wrócić do „odczytania Jana Pawła II jako ojca soborowego”, który był bardzo zainteresowany „wcieleniem Soboru w życie” – uważa ks. dr Skrzypczak. Według teologa „Jan Paweł II swoim sposobem bycia biskupem i bycia papieżem zaproponował Kościołowi pewien praktyczny model bycia katolikiem posoborowym”.

Debatę poprowadził ks. prof. Alfred Wierzbicki z Instytutu Jana Pawła II KUL.

Organizatorami konferencji „Dylematy obecności Kościoła i chrześcijan w świecie – przełom Soboru Watykańskiego II” są Instytut Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie i Fundacja Jerzego Turowicza.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Questa
    13.11.2012 21:22
    Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?
  • kuku
    13.11.2012 21:32
    Dziwne, że przed soborem klasztory, seminaria były pełne, a teraz świecą pustkami... Po owocach go poznacie. Od kiedy Kościół dostosowuje się do świata? To świat ma się dostosować do tego, co głosi Kościół. Jedna jest prawda, a nie wiele prawd. Sobór zniszczył to, co było najważniejsze- wiarę! Benedyktynki wymierają, Klaryski wymierają, Karmelitanki topnieją... Zakonników coraz mniej, księży również. Dlaczego nei wrócić do tego, co było zdrowe i sprawdzone. Dalej karmimy się zatrutym owocem!
  • Rohirrim
    14.11.2012 07:19
    Wyjscie z „oblężonej twierdzy” i „trydenckiego gorsetu” wyszło na tyle dobrze że spora czesć wiernych jest gorącymi wyznawcami Buddy, adeptami jogi oraz wszelkiej masci pogaństwa w których tkwią "ziarna prawdy" . Gratulacje dominikaninie !
  • polipid
    15.11.2012 11:19
    Dominikanie wracajcie nauczania religii katolickiej. Dość sekciarstwa "ducha SVII".
    KK nie zaczął się na SVII - pastoralnym.
    Dość zerwania i pokrętnych tłumaczeń.
    Zacznijcie myśleć.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7