W krzyżu zbawienie

O mocy zmartwychwstałego Pana, zdrowiu duszy i ciała, drogach w ciemności i nauce płynącej z historii pana Twardowskiego z Agatą Combik rozmawia o. Andrzej Smołka SSCC, jeden z egzorcystów archidiecezji wrocławskiej.

Reklama

Chyba niewiele osób świadomie zwraca się do złego ducha...

– On wie, czym kogo skusić, jak zamydlić nam oczy. Po popełnieniu ciężkiego grzechu człowiek zwykle wie, że zrobił źle. Jednak czasem świadomie brnie coraz bardziej w zło. I to jest najprostsza droga, by wpaść w szpony diabła. Ponadto współcześnie otwiera się przed nami wiele tajemniczych dróg biegnących w ciemności. Fascynują nas, spodziewamy się po nich cudownych rzeczy. Tymczasem możemy tam spotkać kogoś, kto zastawia na nas pułapkę. On lubi ciemności. Takie drogi prowadzą np. przez różne używki, pornografię, wróżby, świat niektórych gier komputerowych, ale też na przykład wschodnie sztuki walki, jogę czy tzw. medycynę niekonwencjonalną – jak homeopatia, modna ostatnio osteopatia czy mnóstwo innych praktyk odwołujących się do jakichś energii kosmicznych, do tajemnej wiedzy.

Podobno takie praktyki medyczne bywają skuteczne...

– Nie wszystko, co skuteczne, jest dobre. Nawet jeżeli przez pewien czas powodują poprawę zdrowia, to ostatecznie ich wpływ może być niszczący. Takie metody, oparte na przekonaniach o istnieniu tajemniczych energii, jakichś miejsc czy punktów w ciele, które należy uciskać, i tym podobnych wyobrażeniach, nie mają racjonalnych, naukowych podstaw. U ich fundamentów leżą filozofie i religie Dalekiego Wschodu. Czasem gesty czy ruchy, które traktujemy jako służące jedynie relaksowi, gimnastyce, nie są duchowo neutralne, ale stanowią formę jakiegoś niechrześcijańskiego kultu – np. pozycja lotosu w jodze jest rodzajem gestu modlitewnego. Nie wiemy do końca, jak to wszystko działa, ale widzimy skutki. Mówię o tym jako praktyk. Zgłasza się do mnie bardzo dużo ludzi, którzy mają za sobą podobne doświadczenia. To jest wchodzenie na bardzo grząski grunt. My, egzorcyści, próbujemy postawić na tej drodze znaki ostrzegawcze.

Niedawno spotkałem potrzebującą pomocy osobę, która przez lata trenowała taekwondo. Jednym z elementów treningów były specyficzne medytacje. W chrześcijaństwie medytacja to rozmyślanie nad słowem Bożym, wsłuchiwanie się w to, co Bóg do nas mówi. Tymczasem medytacja w kulturze Dalekiego Wschodu jest czymś innym. W sztukach walki czasem jest to zastanawianie się nad tym, jak komuś skutecznie wymierzyć cios, albo też po prostu trwanie w ciszy, w pustce, wchodzenie w „nicość”. Tymczasem nasz Bóg ma imię, objawił się w Jezusie Chrystusie, On jest drogą, nie musimy szukać Boga w nicości... W takim zagłębianiu się w pustkę także możemy wpaść na tego, który czai się w ciemnościach.

Wiele osób w naszej diecezji zwraca się do egzorcysty?

– Bardzo wiele. Mam dyżury „Pod Czwórką” na Ostrowie Tumskim, ale ludzie przychodzą też tutaj, do parafii. Prawie codziennie ktoś się umawia na spotkanie. Jest nas w diecezji trzech egzorcystów, a nie możemy nadążyć z przyjmowaniem wszystkich potrzebujących pomocy... Oczywiście nie jest tak, że każdy, kto np. kiedyś bawił się wahadełkiem, potrzebuje od razu pomocy egzorcysty. Zachęcam takie osoby, by po prostu skorzystały z sakramentu pokuty. Jeśli nie doświadczają niczego niepokojącego, to nie ma co szukać dziury w całym. Są też wspomniane Msze św., modlitwy o uzdrowienie. Przy poważniejszych problemach ludzie przychodzą do nas. Często – choć nie zawsze – jesteśmy zmuszeni sięgać po najcięższą z broni, jaką dysponuje Kościół przeciw złemu duchowi – modlitwę egzorcyzmu, w której kapłan w imię Jezusa Chrystusa zwraca się do szatana, by go wypędzić. Są egzorcyzmy, które trwają kilkanaście minut, a są i takie, które kontynuuje się całymi miesiącami. Pamiętam osobę tak bardzo opętaną, że przestała zachowywać się jak człowiek. Szczekała, chrząkała, poruszała się jak drapieżny kot. Po iluś modlitwach zaczęła stopniowo wracać jej ludzka osobowość. W końcu, po kilku miesiącach, nastąpiło całkowite uwolnienie.

Ojciec dopiero co wrócił ze zjazdu egzorcystów. Jak takie zjazdy wyglądają?

– Spotkania odbywają się zwykle dwa razy do roku w Niepokalanowie. Gromadzą się na nich egzorcyści, kapłani przygotowujący się do takiej posługi, niektóre osoby świeckie, wśród nich np. psychologowie i psychiatrzy. Dzielimy się doświadczeniami, słuchamy konferencji. Tym razem wybieraliśmy także kandydatów do funkcji naszego koordynatora (poprzedni koordynator, ks. prał. Marian Piątkowski, zmarł na początku tego roku). Rozmawialiśmy też na temat otwarcia strony internetowej poświęconej tematyce zagrożeń duchowych.

Msza św. i nabożeństwo o uzdrowienie i uwolnienie – Wrocław, kościół pw. NMP Wspomożycielki Wiernych, ul. Świątnicka – ostatni czwartek miesiąca, godz. 18.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Eryka
    13.04.2013 18:48
    Bóg zapłać Ojcu za słowa ,modlitwę.Mam nadzieję ,że kiedyś jeszcze będzie mi dane spotkać Ojca na swojej drodze.Niech Dobry Bóg Ojcu błogosławi. Szczęść Boże.
  • Eliza
    23.02.2015 10:33
    Chciałam podziękować Bogu i Ojcu Smołce za uzdrowienie. Byłam dręczona wraz z moja rodziną przez Złego, ciągłe niepowodzenia w najdrobniejszych rzeczach, złość, gniew,takie "rzucane kłody" pod nogi, żeby człowiek zwątpił w opaczność Boską.Dostałam się do Ojca Smołki -Wrocław Katedralna 4, zaskoczył mnie ogrom ludzi szukających u niego pomocy. Ludzie zapomnieli o szatanie ale jak widać nie wszyscy.Podczas błogosławieństwa płakałam a raczej wyłam z płaczu, piekła mnie skóra na nogach i rękach. Jestem bardzo zapatrzona w Boga a jednak Zły ciągle mi dokuczał. Wyszłam z nadzieją, oczyszczeniem i poradą Ojca, żeby we wszystkim ufać Bogu i być zawsze wdzięcznym.
    Bóg zapłać.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9