wiara.pl

kościół

Instytucja

Ludzie

Powołanie

Działalność

Miejsca

Rozmaitości

Kontakt

Rzetelny jak „Wyborcza”

Rzetelny jak „Wyborcza”

Andrzej Grajewski

„Gazeta Wyborcza”, informując o raporcie na temat Komisji Majątkowej, nie napisała, że za nieprawidłowości odpowiada strona rządowa.

Tekst Marcina Pietraszewskiego „Kościołowi ile się da”, opublikowany w piątek na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej”, jest skrajnym przykładem manipulacji opinią publiczną. Opisując rządowy raport  o pracach Komisji Majątkowej, autor nie pisze o podstawowej kwestii, że za opisane w raporcie uchybienia ponosi odpowiedzialność strona rządowa, a nie kościelna.  

Wynika to w sposób oczywisty także z tytułu tego dokumentu, który brzmi: „Sprawozdanie dla Rady Ministrów z kontroli w zakresie udziału przedstawicieli strony rządowej (podkreślenie moje) w Komisjach Majątkowych w latach 1990-2011”. Pietraszewski celowo pomija w swym tekście tytuł dokumentu, gdyż jego celem jest takie jego przedstawienie, aby czytelnik sądził, że dotyczy on także działań strony kościelnej.  

Przypomnijmy najważniejsze fakty w tej sprawie. W 1989 r. państwo zobowiązało się zwrócić Kościołowi zagrabiony majątek, aby uniknąć procedury sądowej, która dla skarbu państwa byłaby znacznie bardziej dolegliwa i kosztowna. Ustalono więc wspólną Komisję Majątkową, która w sposób polubowny miała załatwić roszczenia poszczególnych podmiotów kościelnych. Zakładano przy tym dobrą wolę obu stron, dlatego przewidywano, że Komisja będzie działać kilka, góra kilkanaście miesięcy.

Faktycznie działała 21 lat w zmieniającej się rzeczywistości społecznej, politycznej. Oczywiście można zapytać dlaczego w 1997 roku, gdy wchodziła w życie konstytucja, która wprowadziła m.in. obowiązkową dwuinstancyjność w postępowaniach sądowych oraz powszechne prawo do sądu, rząd nie wystąpił do parlamentu z inicjatywą zmiany przepisów o Komisji Majątkowej?

Tylko czyje to zaniedbanie – Kościoła czy państwa, bądź parlamentu? Można także postawić kwestię, dlaczego w 1999 roku, gdy wchodziła w życie reforma administracyjna kraju, nie znowelizowano przepisów o Komisji Majątkowej tak, aby jednostki samorządu terytorialnego obligatoryjnie uczestniczyły w postępowaniu regulacyjnym? I znów pytanie, czy taka inicjatywa powinna wypływać ze strony biskupów czy posłów, ministrów i odpowiednich urzędów? Pietraszewski nie stawia takich pytań, gdyż nie chodzi mu o ustalenie prawdy, ale oplucie insynuacją strony kościelnej.

W sposób oczywisty zadaniem strony państwowej było dostosowanie przepisów ustawy z maja 1989 r. do nowych realiów. Nie zadbał o to żaden rząd, żaden parlament. Dodać trzeba, że Komisja decyzją władz państwowych urzędowała w budynku Urzędu Rady Ministrów, a później MSWiA i to właśnie ten resort zapewniał jej obsługę administracyjno – kancelaryjną. To on odpowiada za stan archiwum, teczek i ich opis. Nie w archiwach kościelnych ginęły dokumenty, ale archiwum MSWiA. Nie było winą strony kościelnej, że posiedzenia nie były właściwie protokołowane.

Tymczasem tekst Marcina Pietraszewskiego napisany jest w taki sposób, aby czytelnik winowajcę zaniedbań widział po stronie kościelnej. Tłustym drukiem wybita jest informacja, że Kościół otrzymał 143.5 mln zł odszkodowań. Dodam, dla pełnego rachunku, że w wyniku rozstrzygnięć Komisji Majątkowej Kościół otrzymał także 65.5 tys. hektarów gruntów i 490 budynków. Ale w tym miejscu należałoby postawić pytanie, jaka była skala strat, gdyż dopiero wówczas można ocenić, czy rekompensata była adekwatna.

W publikacjach naukowych podawane są liczby od 90 tys. do 155 tys. ha zabranej Kościołowi ziemi. A co z pozostałym majątkiem, chociażby: budynkami szpitali, aptek, sanatoriów, ośrodków pomocy, szkół, internatów, sierocińców, przedszkoli, żłobków, które często przejmowano z całym wyposażeniem? Pietraszewski nie pisze także, że 22 proc. wniosków złożonych do Komisji przez podmioty kościelne zostało przez nią odrzuconych, w 4 proc. spraw Komisja nie uzgodniła stanowiska, a 7 proc. spraw ciągle czeka na rozstrzygnięcie na drodze sądowej oraz że z tej statystyki jasno wynika, że starania Kościoła katolickiego o odzyskanie zagrabionego mienia były znacznie mniej skuteczne, aniżeli innych Kościołów, czy gmin żydowskich.

Wyjątkowym przykładem dziennikarskiej niechlujności jest podana w tekście Pietraszewskiego, bez jakiegokolwiek komentarza informacja, że Komisja wydała więcej orzeczeń aniżeli było wniosków, a jeden wniosek był rozpatrywany kilkakrotnie, co sugeruje jakieś manipulacje i przekręty. Tymczasem sprawa jest prosta, część wniosków składała się z wielu roszczeń, które wymagały odrębnych rozstrzygnięć. Zresztą w cytowanym przez Pietraszewskiego raporcie w końcowych konkluzjach jest napisane wprost, że cześć spraw nie była rozstrzygana jedną decyzją, ale kilkoma cząstkowymi, tylko że tego zdania akurat dziennikarz „Wyborczej” już nie zacytował, z właściwą sobie rzetelnością. Dlatego również nie zadał sobie trudu, aby u jakiegokolwiek członka Komisji wyjaśnić wątpliwości, o których wyczytał w raporcie. Dostał zadanie wywalić na pierwszą stronę tekst, który będzie utwierdzał czytelnika w przekonaniu, że Komisja Majątkowa była wielkim przekrętem, co podkreśla jeszcze tytuł. Cóż o tym sądzić ? Jaka gazeta, taki dziennikarz i tekst.

Przeczytaj również: Kościół nie odpowiada za bałagan w ministerstwie

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 20 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 14 Głosów: 24 rob 2012-02-17 13:51
Niezalogowany użytkownik No i gdzie sa kościelni prawnicy?
Ocena: 8 Głosów: 32 KaeL 2012-02-17 16:04
Niezalogowany użytkownik Niestety, MarianNowak racje, ktorej ciagle nie chce dostrzec "strona koscielna".
Ze panstwo zabalaganilo sprawe nie podlega dyskusji.
Ze strona koscielna zachowywala sie jak naiwne dzieci, ktore nic nie rozumieja, nic nie wiedza i tylko staraja sie odzyskac stracony majatek (jak sam pan Grajewski przyznaje w nieznanej wysokosci), nie licuje z powaga ani Kosciola ani sprawy.

Po tylu latach dopiero kiedy ujawniane sa niedociagniecia i balagan towarzyszacy sprawie, zaniedbania prawne itp, Kosciol przeciera oczy i mowi: no jak, to a mysmy nic nie wiedzieli (nie mogli). To ONI o wszytskim decydowali. czyli w Komisji ze strony koscielnej siedzieli figuranci?

Juz zwykla uczciwosc wymagalaby zwrocenia uwagi na zmieniajaca sie sytuacje prawna, reakcji na coraz glosniejsze protesty gmin i samorzadow, ktorym bez prawa odwolania odbierano ziemie i to takie, ktore nigdy wlasnoscia Kosciola nie byly itp. Bo od kogo oczekiwac uczciwosci i wrazliwosci, jezeli nie od Kosciola?

Ale po co? Cel uswieca srodki - jak widac.
Albo prawnicy koscielni powinnii wrocic na studia.

Mam nadzieje, ze GN dalej uparcie bedzie wyjasnial WSZYSTKIE aspekty tej sprawy.
Ocena: 8 Głosów: 22 Viator 2012-02-17 14:13
Wydaje mi się, że czas najwyższy zacząć sprawiedliwości dochodzić droga sądową. Skoro przekłamania są ewidentne, nie powinno być problemów z uzyskaniem satysfakcjonującego wyroku. Pieniądze z odszkodowania przeznaczy się na Caritas
Ocena: 5 Głosów: 41 mkg 2012-02-17 12:43
Niezalogowany użytkownik WYBIÓRCZA a nie Wyborcza!! Omijać szerokim łukiem!!

wszystkie komentarze >