Nie zdołali nas podzielić

„Jesteśmy braćmi w Chrystusie” – usłyszeli oprawcy, gdy rozkazali seminarzystom rozdzielić się według plemion ich pochodzenia. Hutu i Tutsi chwycili się za ręce.

Reklama

Był 30 kwietnia 1997 roku. W Burundi trwała bratobójcza wojna. Wybuchła w 1993 r., gdy Melchior Ndadaye, prezydent reprezentujący większość etniczną Hutu, został bestialsko zamordowany przez wojsko Tutsi. Strach wśród ludzi rośnie, a rozwój sytuacji politycznej sprawia, że podziały etniczne z dnia na dzień pogłębiają się. Kilku seminarzystów z Buta przyłącza się do partyzantki Hutu. W okolicy dochodzi do coraz bardziej bestialskich ataków. Tutsi są mordowani, a ich dobytek palony. Władze niższego seminarium w Buta mają nadzieję, że ich ten los ominie. – To była wojna etniczna, a nasi koledzy udowodnili to, co wówczas wydawało się niemożliwe. Przynależność do Chrystusa znosi wszelkie podziały. Gdy kochasz, przestajesz się bać – mówi Diomède, uczeń trzeciej klasy.

Atak o świcie

Nad seminarium wznosi się wzgórze, na którym stał krzyż, pod którym chłopcy zbierali się na modlitwę. Wojsko ustawiło tam karabin maszynowy, by mieć kontrolę nad okolicą – mówi ks. Leonidas Nitereka, rektor niższego seminarium w Buta. Ocienioną alejką idziemy do internatu. Tą samą drogą do seminarium weszli oprawcy.
Wszystko zaczęło się o świcie. Pierwsi chłopcy poszli się myć, kiedy sterroryzował ich odgłos serii z karabinu. To mogło oznaczać tylko jedno: atak! Jeden z nich wbiegł do sypialni, w której śpi kilkudziesięciu chłopców, krzycząc: wstawajcie, jesteśmy atakowani! Strach paraliżuje. Nie wiedzą, co robić. W pierwszym odruchu chowają się pod łóżka. Ostrzegawczy ostrzał seminarium trwa. Kiedy po kilku minutach uzbrojeni po zęby partyzanci wchodzą do sypialni, mają wrażenie, że wszyscy uciekli. Dopiero po chwili dostrzegają chłopców leżących na ziemi i krzykiem nakazują powstanie. Kiedy to nie skutkuje, ostrzeliwują łóżka. Grożą, że jeśli będą zwlekać, czeka ich ścięcie maczetą… Na czele żołnierzy stoi kobieta z rwandyjskich oddziałów Interahamwe. Gdy chłopcy powoli wychodzą spod łóżek, wydaje rozkaz: „Nasi na prawo, karaluchy na lewo!!!”. Należący do plemion Hutu i Tutsi chłopcy nie chcą się podzielić. Mówią: „Jesteśmy braćmi w Chrystusie”. I chwytają się za ręce. Rozwścieczona kobieta wrzeszczy kolejny raz: „Tutsi na lewo, Hutu na prawo!”. Bez rezultatu. Jeden z żołnierzy mówi do dowodzącej kobiety: zostawmy ich, to tylko dzieci. Ale kobieta chwyta za broń i kilkakrotnie przeciąga po nich serią z karabinu. Jej koledzy w grupę seminarzystów rzucają granaty. Rozlega się huk. Jęki konających mieszają się ze słowami modlitwy. – Słyszałem, jak moi koledzy przed śmiercią wypowiadali słowa przebaczenia i modlili się za swych katów – mówi ocalały z mordu Ildephonse Niyogabo. Dziś jest kapłanem. Gdy w sypialni starszych uczniów dokonywała się rzeź, młodsi, mieszkający w innej części budynku, zaczęli uciekać. Naprędce spletli ratunkowy sznur i przez okno zsuwali się z pierwszego piętra do ogrodu. Nie trwało to długo. Stojący na wzgórzu pod krzyżem rebelianci bezlitośnie zaczęli do nich strzelać. Serią z karabinu przecięli sznur z prześcieradeł. Nie przestali strzelać, gdy najmłodsi zaczęli wyskakiwać przez okna. Na miejscu zginęło trzech chłopców, reszta skryła się w ogrodzie, a następnie uciekła do lasu. Krwawa rzeź trwa pięć godzin.

Jeden ze starszych uczniów zostaje zabity, gdy próbuje ratować ciężko rannego przyjaciela. Kaci są bezlitośni. Wracają do sypialni i kilkakrotnie sprawdzają, czy chłopcy na pewno nie żyją. Palą materace, plądrują budynki.

Rektor seminarium ze swego pokoju słyszy okrutne krzyki. Nie może biec na ratunek, bo cały czas trwa ostrzał. Rządowi żołnierze, którzy mieli chronić seminarium, zostali wymordowani. Kiedy po kilku godzinach rektor wyszedł na zewnątrz, natknął się na okrutnie poranionego seminarzystę, który z trudem wyszeptał: „Nie zdołali nas podzielić”. Zaraz potem zmarł.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3