wiara.pl

kościół

Instytucja

Ludzie

Powołanie

Działalność

Miejsca

Rozmaitości

Kontakt

Wolność, Równość, Kłamstwo

dodane 2012-01-19 00:15

Joanna Bątkiewicz-Brożek

GN 03/2012 |

Rzeź ludności Wandei to jedna z czarnych plam na sumieniu Francji. Od czasów Wielkiej Rewolucji historycy mieli dbać, by Francuzi nie pamiętali o tej zbrodni. Kłamstwo wandejskie wyszło na jaw, ale jego demaskatorzy są dziś prześladowani.

Wolność, Równość, Kłamstwo   strona int. Walki w Wandei na XIX-wiecznym obrazie Paula-Emila Boutigny

Burza w parlamencie

W 2007 r. Lionel Luca, deputowany z regionu Alpes Maritimes, złożył propozycję ustawy, w której Francja „uzna ludobójstwo wandejskie dokonane w latach 1793–1794”. Projekt nigdy nie był rozpatrzony przez Zgromadzenie Narodowe. Dyskusja wybuchła znowu, kiedy 22 grudnia ub. roku parlament francuski przegłosował prawo o uznaniu ludobójstwa, wzmacniając jednocześnie tzw. prawo Gayssot z 13 lipca 1990 r., które odwołując się do postanowień Trybunału Wojskowego z Norymbergi, każdą negację zbrodni przeciw ludzkości uznaje za przestępstwo. Teraz każdemu, kto zaprzeczy uznanemu przez państwo francuskie ludobójstwu, a więc masowym mordom dokonanym na danej populacji w celu całkowitej jej eksterminacji, grozi kara więzienia i mandat w wysokości 45 tys. euro. W Zgromadzeniu Narodowym tego dnia omal nie doszło do bójki. Bo prawo to miało być swego rodzaju napomnieniem… Turcji, która nie chce uznać ludobójstwa ludności ormiańskiej z 1915 r.
Zajmujemy się sumieniem innych państw, a co z Wandeą? – krzyknął jeden z parlamentarzystów. „W postawie moralnej Francji drzemie potworna hipokryzja. Bo w istocie nasze państwo zachowuje się tak jak Turcja, z uporem negując zbrodnie ludobójstwa wandejskiego z 1793 r.” – napisał znany komentator dziennika „Le Figaro” Ivan Rioufol.

Czy Francuzi są w stanie przyjąć prawdę? Reynald Sécher: – To niemożliwe, bo kłamstwo zadomowiło się na dobre. Dziś we Francji są setki ulic, instytucji, szkół, które noszą imię Robespierre’a czy innych generałów, jak Turreau. Upamiętniamy i gloryfikujemy zbrodniarzy – to tak jakby w Polsce nadać szkołom czy ulicom imię Hitlera lub Stalina albo oprawców ks. Jerzego Popiełuszki.

Jean Christian Petitfils, historyk: – Prawda o Wandei dotyka tego, co we Francji jest święte – Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Nasz kraj buduje od wieków swoją tożsamość na dewizie „Równość, Wolność, Braterstwo”.

Sécher: – Prawda o Wandei jest nam potrzebna, by oczyścić pamięć i sumienie. Budowanie na kłamstwie nie przynosi niczego dobrego. To, co robię, to nie z nienawiści, ale z miłości do Francji.

Sprawa Wandei jest o tyle poważna, że historia uznaje oficjalnie ludobójstwo Ormian z 1915 r. za pierwsze zaplanowane ludobójstwo dokonane przez władze państwowe. Jednak jeśli spojrzeć szerzej na historię, na prowadzenie wychodzi Wandea. I rzecz najpoważniejsza. „Wolność, Równość, Braterstwo” – dzisiejsza laicka nie tylko Francja, ale i Europa buduje na tym sztandarze swoją tożsamość. Wymalowanie na nim wstydliwej i krwawiącej plamy ludobójstwa wandejskiego mogłoby tę tożsamość zachwiać.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 81 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 29 Głosów: 35 pawell 2012-01-21 14:39
Niestety taka jest brutalna rzeczywistość, znaczna część europejskich elit jest przesiąknięta socjalistycznym kłamstwem, które swoje źródło ma nie gdzie indziej niż w rewolucji francuskiej. Jeśli prawda o socjalistycznych (komunistycznych) mordach jest niewygodna to ... tym gorzej dla prawdy. U nas jest niestety tak samo. Nie ma już rzeczywiście ulic Stalina czy Hitlera, ale Świerczewski, Żymierski i paru innych komunistycznych oprawców nadal ma swoje ulice, co więcej te nazwy są zaciekle bronione przez mieszkańców (tak jest np. w podwrocławskich Siechnicach).
Czy to "mroczna strona" rewolucji francuskiej? (jak pisze Ajja). Nie, bo pojęcie mrocznej strony wskazuje, że jest też jasna strona. A jej nie ma. RF pokazała, że czasem pomysły na leczenie są gorsze od choroby.
Ocena: 28 Głosów: 34 micked 2012-01-21 15:14
Niezalogowany użytkownik Słaba ta kontra, bo zdecydowana większość średniowiecznych stosów była efektem wyroków władz i trybunałów świeckich, które znacznie
gorzej obchodziły się z podejrzanymi o herezje i czary niż inkwizycja, często dochodziło też do samosądów wśród ludności

Spośród 50 tysięcy kobiet straconych w efekcie "polowania na czarownice" jedynie 59 zostało straconych przez inkwizycję hiszpańską, 4 kobiety przez portugalską i 36 kobiet przez rzymską, pozostałe 49 900 były ofiarami represji ze strony osób świeckich.

Zdarzało się że pospolici przestępcy samooskarżali się przed inkwizycją, żeby trafić do więzień kościelnych, gdzie warunki były dużo łagodniejsze iż w lochach grodzkich, czy królewskich: karmiono ich chlebem, mięsem i winem i zapewniano opiekę lekarską.

To inkwizycji zawdzięczamny takie sądowe praktyki jak obrońca z urzędu, areszt domowy i zwolnienie za poręczeniem, możliwość odwołania się do wyższych instancji, zwolnienie za dobre sprawowanie. Sądy inkwizycyjne jako pierwsze uwzględniały okoliczności łagodzące, jak stan wyższej konieczności (np. kradzież z nędzy). Inkwizycja kościelna zdecydowanie zakazywała karania dzieci, starców, kobiet w ciąży, co było dopuszczalne w sądach świeckich.
Ocena: 25 Głosów: 31 Ajja 2012-01-20 08:52
Niezalogowany użytkownik Wandea to niesamowicie ciekawa i pouczająca historia - choćby ze względu na to że jest dowodem że gloryfikowana rewolucja francuska miała swoją mroczną stronę, jak widać spychaną w niepamięć. Mit o "mrokach i zacofaniu" średniowiecza też urodził się po rewolucji francuskiej kiedy chciano pokazać swoją epokę jako bardziej światłą od poprzednich.
Ocena: 19 Głosów: 35 peperS 2012-01-21 18:45
A w naszym oświeconym państwie jest inaczej? Polska ma swoją Wandeę.
O zbrodniach OUN-UPA za głośno mówić nie można. Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski traktowany jest jako ukrainofob oraz "Erika Steinbach polskich ziomkostw kresowych" (to cytat z bardzo mądrego czasopisma).
W latach 1939 - 47 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej bandy Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) wymordowały też 200 000 dzieci, kobiet i starców - Polaków. Za to, że byli Polakami.
Zabijali ich:
1.darciem pasów (skórę na plecach nacinano równoległymi cięciami i zrywano pasy skóry od góry pleców do dołu)
2. siekierą
3. rozcinano brzuch i wyciągano na zewnątrz wnętrzności
4. przywiązywano do kłody drewna i przecinano piłą
5. rozcinano ciężarnym kobietom brzuch i wyrzucano dziecko
6. chwytano dzieci i niemowlęta za nogi i poprzez zamachnięcie się uderzano główką o ścianę, słup, itp
7. nabijano dziecko na bagnet i rzucano o ścianę
8. ćwiartowano żywcem
9. podpalano kościoły w czasie mszy i nabożeństw
10. widłami
11. lista "metod" zarzynania Lachiw jest bardzo długa; śmierć przez zastrzelenie była łaską.

Ilu księży zamordowano przy ołtarzu? Ilu wiernych zamordowano w czasie mszy i nabożeństw?
Ściany i posadzki kościoła, kaplic i klasztoru w Podkamieniu koło Brodów przesiąknięte są krwią męczenników. Na tej krwi bratni kościół unicki, w udawanej niepamięci, odbudowuje stare sanktuarium maryjne. Do studni klasztornej o głębokości ok. 120m ukraińscy zbrodniarze z SS Galizien wrzucali żywych i pomordowanych, aż wypełnili ją po brzegi. Jaki smak ma woda z tej studni dziś?

Gdzie pamięć mojego Kościoła o tych męczennikach? Ilu z nich beatyfikowano? 0. Ilu z nich kanonizowano? 0.

Wiktor Juszczenko, były prezydent Ukrainy, gloryfikujący zbrodniarzy spod znaku Tryzuba, otrzymał doktorat honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

wszystkie komentarze >