wiara.pl

kościół

Instytucja

Ludzie

Powołanie

Działalność

Miejsca

Rozmaitości

Kontakt

Bolszewicka mentalność

dodane 2011-12-22 00:15

Andrzej Grajewski

GN 51-52/2011 |

Pomysł SLD, aby zlikwidować Fundusz Kościelny, jest kolejnym dowodem, że postkomuniści zachowali bolszewicką mentalność w myśleniu o Kościele.

Bolszewicka mentalność   PAP/Jacek Turczyk Już w 2004 r. lewica wystąpiła z wnioskiem o likwidację Funduszu Kościelnego. Na zdjęciu Marek Borowski i Jolanta Banach w czasie konferencji prasowej

Należałoby właściwie powiedzieć, że stalinowcy, którzy w 1950 r. odbierali Kościołowi nieruchomości, zachowali się bardziej przyzwoicie, gdyż ustanawiając Fundusz Kościelny, przynajmniej teoretycznie zobowiązali się do rekompensaty za zagrabioną własność. SLD natomiast chce likwidacji Funduszu bez żadnych dodatkowych rozwiązań, jakby kwestii ubezpieczeń społecznych osób duchownych nie regulowało prawo, nie tylko krajowe, ale i umowy międzynarodowe, a samo istnienie Funduszu Kościelnego nie było formą rekompensaty za utracony niegdyś majątek kościelny. Bolszewicka mentalność posłów SLD spowodowała, że w swoim projekcie nie uznali za stosowne nawet zrezygnować ze stalinowskiego zapisu, że projektowane zmiany są konieczne dla „usunięcia pozostałości przywilejów obszarniczo-feudalnych w dobrach martwej ręki”.

Uwarunkowania prawne

Czy możliwa jest więc jednostronna, jak proponuje to SLD, zmiana ustawy z marca 1950 r. o dobrach martwej ręki, która gwarantuje istnienie Funduszu Kościelnego, a której przepisy zostały doprecyzowane w ustawie o ubezpieczeniach społecznych z października 1998 r.? Gdyby Sejm uchwalił taką ustawę bez zawarcia umowy z Kościołem, ustanowione w ten sposób prawo byłoby w oczywisty sposób niekonstytucyjne, gdyż sprzeczne z art. 25 Konstytucji RP (ust. 4 i 5) oraz z art. 27 konkordatu, który stanowi, że „Sprawy wymagające nowych lub dodatkowych rozwiązań będą regulowane na drodze nowych umów między Układającymi się Stronami albo uzgodnień między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencją Episkopatu Polski upoważnioną do tego przez Stolicę Apostolską”. To oznacza, że ustawę w tej sprawie powinna poprzedzić pisemna umowa, zawarta przez przedstawicieli Kościoła oraz rządu RP w tej kwestii. Tym bardziej że konkordat w art. 22 stanowi: „Przyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy kościelne, Układające się Strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła, biorąc pod uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego w Polsce”. Czy posłowie SLD zgłaszający swój projekt nie znali stanu prawnego w tej sprawie? Doświadczenie uczy, że dla ludzi z bolszewicką mentalnością kwestie prawne nigdy nie stanowiły przeszkody w ich planach politycznych. Wniosek w sprawie likwidacji Funduszu Kościelnego nie został zresztą złożony po to, aby cokolwiek rozwiązać, tylko aby wyprężyć się przed antyklerykalnym elektoratem, przejmowanym przez Ruch Palikota, i powiedzieć mu: jesteśmy nie mniej radykalni niż ci nowi, a więc nie ma powodu, aby opuszczać nasze szeregi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 1 Głosów: 3 only_woman 2012-01-02 23:28
Niezalogowany użytkownik Uważam, że autor artykułu zatracił poczucie miary , porównując postawy stalinowcow i dzisiejszych postkomunistów. Szkoda, że dyskusja na temat regulacji finansowych między naszym państwem a Kościołem w jego wykonaniu dryfuje w obszary inwektyw i wybiorczych argumentow. Skrót albo rodzaj bilansu grabieży stalinowskich i komunistycznych można poznac np. z artykułu na „deonie” http://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,384,komisja-majatkowa-dzialalnosc-i-zarzuty.html Jest też rodzaj oszacowania dotychczasowych zwrotów uzyskanych przez Kościól.:„W świetle dotychczasowych, szacunkowych wyliczeń ks. prof. Dariusza Walencika, Kościół odzyskał majątek wart najwyżej kilka miliardów złotych. „
Nie wiem w jakiej mentalności zahibernowal się red. Grajewski, ale nie koresponduje ona z dzisiejszą rzeczywistością informacji i komunikacji społecznej w demokratycznym społeczeństwie. Ludzie tworzący to społeczeństwo są JEDNOCZEŚNIE członkami Kościoła i podatnikami utrzymującymi państwo. Roszczenia Kościoła INSTYTUCJONALNEGO wobec państwa de facto są skierowane nie w kierunku jakiejś próżni czy abstrakcji, ale w stronę budżetu utrzymywanego przez nas. Na razie nie ma zarysu obiecywanego przez Hierarchów systemu jawności i przejrzystosci finansow kościelnych, co mogłoby osłabić wrażenie, że kwoty uzyskiwane przez instytucję wpadają w czarną dziurę, i nie wiadomo jak są zagospodarowywane. Czy majątek rzędu miliardów (tysięcy milionow) -sensownie inwestowany i zarządzany - nie może przynosić zysków rzędu kilkudziesięciu mln rocznie- a to jest kwota obenego Funduszu Kościelnego? Rozmowa o pieniądzach jest zawsze trudna, ale jest do przełknięcia gdy startuje z uczciwego bilansu, zakłada szacunek i wysłuchanie argumentów obu stanowisk. Obrzucanie się oskarżeniami o bolszewickich albo- feudalno-klerykalnych mentalnosciach niczego nie wnosi. My, kilkadziesiąt milionów Polaków, boimy się kryzysu, wielu jest bardzo ciężko , dzielimy się z Kościołem instytucjonalnym tym co mamy na dzisiaj, nasze panstwo na które się składamy, ma deficyt. Nie w porę ton, że ciągle za mało, że się należy z powodów historycznych i sprawiedliwości.
Ocena: 0 Głosów: 2 KaeL 2012-02-06 14:58
Niezalogowany użytkownik Calkowicie si ezgadzam z only_woman.

Kosciol-instytucja jakby zapomnial, ze panstwo to nie twor osobny, nijak z Kosciolem nie powiazany, ale forma organizacji spoleczenstwa w duzej mierze katolickiego. I odbieranie panstwu oznacza posrednio odbieranie katolikom, tyle ze nie "instytucjonalnym" (diecezje, parafie, zakony), a indywidualnym.

I pol biedy byloby, gdyby instytucja Kosciola w osobach proboszczow i biskupow dzielila sie z "maluczkimi" na dole wiedza o majatkach i finansach i wspolnie decydowala jak ten zwrocony majatek zagospodarowac, zeby przynosil dochody na utrzymanie parafii, klasztorow, diecezji i dziel milosierdzia.

W praktyce, to biskup sam decyduje co robi z odzyskanym majatkiem, a kiedy brakuje pieniedzy, bo majatek spieniezono i wydano na cele wcale nie pierwszej potrzeby, to znowu wierni maja zwiekszyc skladki.

Mam nadzieje, ze wreszcie decydentom w Kosciele otworza sie oczy i zobacza, ze to oni mysla ciagle jeszcze po socjalistycznemu: jak najwiecej wyszarpac "od nich" czyli "od panstwa".
Bo teraz "panstwo" to nie "oni", to "my".

wszystkie komentarze >